Autor: HyperdataAdmin

Rekrutacja IT – perspektywiczny biznes

Kryzys? Z pewnością nie w sektorze IT! Ten ma się dobrze nawet w dobie zastoju. Alarmujące w mediach informacje o zwolnieniach masowych nieczęsto dotyczą branży IT. Zapotrzebowanie na specjalistów wciąż utrzymuje się na wysokim poziomie i wiele wskazuje na to, że nie zmieni się to w najbliższym czasie. Coraz większą rolę zaczynają odgrywać firmy zewnętrzne specjalizujące się w rekrutacji specjalistów IT. Liczą się jednak tylko te, które robią to efektywnie. W Team Connect wiemy co jest kluczem do skutecznie przeprowadzonego procesu rekrutacyjnego. Po pierwsze, poznanie potrzeb klienta – profilu kompetencyjnego poszukiwanego pracownika, specyfiki projektów IT, warunków zatrudnienia etc. Po drugie, dobór odpowiednich metod i technik pozyskania oraz selekcji kandydatów, by móc zarekomendować najlepszych kandydatów klientowi. Ostatni etap rekrutacji to spotkania kandydatów z klientem i podjęcie decyzji o ewentualnej współpracy.

Outsourcing IT – Jakie są w nim korzyści dla klienta?

Na początku 2013 roku w branży outsourcingowej zatrudnionych było ponad 70 tysięcy osób, a wartość rynku wyceniono na 2-3 mld USD. Liczby te świadczą o tym, iż outsourcing nie jest już raczkującą gałęzią gospodarki a poważnym biznesem zatrudniającym prawdziwą armię specjalistów.

Jak wskazują specjaliści, ostatnie lata szczególnie sprzyjały branży outsourcingowej, która systematycznie zwiększała się wraz z zapotrzebowaniem na usługi z tej dziedziny. Te natomiast wychodzą naprzeciw oczekiwaniom przedsiębiorców kreując korzyści na wielu polach.

Statystyki pokazują, że największą popularnością cieszy się outsourcing księgowości, z którego korzysta bagatela 46,9 proc. firm. Tuż za nim plasuje się outsourcing IT – takich usług używa 20,4 proc. Co jest odzwierciedleniem faktu, iż kadry techniczne są dziś dobrem pożądanym. Kolejne miejsca w rankingu należą do outsourcingu usług logistycznych, transportowych i kurierskich. Przełomowy dla omawianego sektora gospodarki był rok 2009. To właśnie wówczas, gdy rozpoczynający się kryzys ekonomiczny poważnie nadwyrężył budżety wielu firm zaczęto poważnie spoglądać na oferty firm outsourcingowych. Okazało się, że dzięki ich usługom można wiele zyskać. Przede wszystkim pieniądze, czas, bezpieczeństwo i komfort pracy.

Prowadzenie firmy wiąże się z licznymi kosztami, których niedopilnowanie może nieść za sobą poważne konsekwencje chociażby ze strony urzędów. Mowa tutaj między innymi o terminowym odprowadzaniu składek ZUS, kosztach infrastrukturalnych, organizacyjnych, rozliczaniu urlopów, składek zdrowotnych czy chociażby firmowych telefonów. Działając wespół z firmami outsourcingowymi przedsiębiorca zrzuca z siebie odpowiedzialność za tego typu działania. Stąd też oszczędności związane z prowadzeniem księgowości lub procesów rekrutacyjnych, a co się z tym wiąże, również i bezpieczeństwo prowadzenia własnego biznesu. Część wspomnianej wcześniej odpowiedzialności za niedopilnowanie płatności spada na firmę outsourcingową.

Mając partnera, który zajmuje się z jednej strony profesjonalną rekrutacją IT , a z drugiej całkowitą obsługą kadrowo-płacową pracowników, zyskujemy z pewnością czas, który w normalnych warunkach musielibyśmy poświęcić na tę część pracy. Ewentualnym wyjściem mogłoby być zatrudnienie kogoś lecz to ponownie wiązałoby się z dodatkowymi kosztami. Często, szczególnie w sektorze IT, znalezienie odpowiedniego specjalisty lub grupy specjalistów graniczy z cudem toteż proces rekrutacyjny trwa bardzo długo. Odpowiedzią na to jest outsourcing – profesjonalne agencje rekrutacyjne dostarczą nam, w krótkim czasie potrzebną nam ilość pracowników, których kwalifikacje odpowiadać będą naszym potrzebom. Chodzi o osoby, które nie będą wymagały dodatkowych szkoleń co pozwoli przedsiębiorcy zaoszczędzić czas, pieniądze i uzyskać komfort pracy z osobami kompetentnymi.

źródło

HR News

Na co zwracać uwagę przy rekrutacji programistów?

Rekrutacja specjalistów z branży IT, wbrew pozorom, nie sprowadza się jedynie do testów badających umiejętności techniczne kandydatów. Ich obowiązki często wykraczają poza standardowe prace programistyczne i przyjmują charakter konsultacji z klientami, szkolenia użytkowników czy zarządzania zespołem. Dlatego nasi Rekruterzy w równym stopniu zwracają uwagę na weryfikację kompetencji miękkich. Nawet jeśli zadania dotyczą samego programowania, do efektywnej współpracy z zespołem niezbędna jest komunikatywność, elastyczność oraz umiejętność pracy w grupie.

W trakcie procesu rekrutacyjnego weryfikujemy nie tylko kompetencje, ale także potrzeby i oczekiwania kandydatów, by wiedzieć, w jaki sposób współpraca z Team Connect może przynieść obustronne korzyści. Bardzo istotną, choć często pomijaną, kwestią jest dopasowanie kandydata i organizacji pod względem wartości. Taka zgodność potęguje poczucie więzi pracowników z firmą, co w efekcie może owocować długotrwałą współpracą.

Jak minimalizować zagrożenia związane z outsourcingiem?

Outsourcing kadry IT na rynku polskim od kilku lat staje się niewątpliwie coraz częstszą praktyką wśród firm, którym zależy na innowacyjnej strukturze informatycznej przy jednoczesnej optymalizacji kosztów. Przedsiębiorstwa, zamiast inwestować w rekrutację czy szkolenia dla pracowników działów IT, mają możliwość skorzystania z wyspecjalizowanej w danej dziedzinie kadry, skupiając własne zasoby wokół podstawowej działalności firmy.

Istotną korzyścią tej formy współpracy jest możliwość regulowania czasu korzystania z outsource’owanych usług. Firma nie musi martwić się o ciągłość utrzymania pracowników po zakończeniu danego projektu. Outsourcing może być też swoistym testem, po którym zapada decyzja o wcieleniu pracownika w struktury organizacji – pozwala to wykluczyć ryzyko zatrudnienia niewłaściwej osoby i kosztów z tym związanych.

Zalet outsourcingu jest więcej i są one szeroko opisywane w prasie branżowej. Nie brakuje też sceptyków, którzy zwracają uwagę na zagrożenia wynikające z tego rozwiązania. Najczęstsze obawy to: zły dobór usług względem potrzeb, wyższe niż zapowiadane koszty oraz niska jakość świadczonych usług.

Jak bronić się przed takim ryzykiem?
W Team Connect przykładamy przede wszystkim wagę do gruntownego zrozumienia faktycznych potrzeb naszych Klientów. Oprócz oferowanego im czasu, wiedzy i doświadczenia w branży, kładziemy nacisk na dialog i partnerstwo. Po upewnieniu się, że dysponujemy pełnym obrazem zapotrzebowania Klienta, możemy zaoferować mu odpowiednią usługę. Przejrzyste modele biznesowe oraz warunki negocjowane na początku współpracy likwidują obawy naszych partnerów biznesowych przed późniejszym wzrostem kosztów. Wysoką jakość usług gwarantuje zaś szczegółowa weryfikacja Konsultantów, którzy są outsource’owani do Klientów, zarówno pod względem kompetencji technicznych, jak i miękkich.

Internet niebawem dostępny dla każdego!

Internet na trwałe odcisnął już swoje piętno w życiu każdego z nas. W dzisiejszych czasach normalne funkcjonowanie w rozwiniętym społeczeństwie bez dostępu do sieci wydaje nam się niemożliwe. Na co dzień korzystając chociażby z bankowości internetowej, portali społecznościowych czy zakupów online nie zdajemy sobie nawet sprawy z tego, iż jesteśmy elitą. Na świecie bowiem aż 5 miliardów ludzi pozostaje bez połączenia z internetem!

Ten niekorzystny obrót spraw planuje zmienić Mark Zuckerberg, założyciel portalu Facebook.com. Przy pomocy takich firm jak: Ericsson, MediaTek, Nokia, Opera, Qualcomm i Samsung powołana zostanie do życia nowa inicjatywa o nazwie Internet.org mająca na celu umożliwienie korzystania z sieci każdemu mieszkańcowi globu. Jak to możliwe? Jak tłumaczy sam Zuckerberg członkowie Internet.org będą współpracować ze sobą w celu przezwyciężenia barier blokujących w tej chwili dostęp do sieci wielu ludziom na całym świecie. – W krajach rozwijających się istnieją ogromne bariery, utrudniające łączenie ze sobą ludzi i tworzenie gospodarki opartej na wiedzy. – Stwierdził CEO Facebooka. – Zapewnimy dostęp do internetu tym, których w tej chwili na to nie stać. – dodaje.

W ramach działalności Internet.org nawiązana zostanie ścisła współpraca między wspomnianymi wyżej markami, a operatorami komórkowymi. Dodatkowo inicjatywę wspierać będą organizacje pozarządowe, naukowcy i eksperci IT. Jednym z zadań będzie wymuszanie na rządach rozwijających się krajów pozytywnych zmian w kierunku informatyzacji zarządzanych przez siebie regionów.  Według wstępnych zamierzeń utworzona ma zostać innowacyjna technologia, dzięki której korzystanie z mobilnej komunikacji stanie się dużo tańsze i łatwiej osiągalne. Chodzi o stworzenie warunków do bardziej efektywnego wykorzystywania zasobów internetu np. poprzez outsourcing czy kompresję. Zwiększenie przepustowości sieci będzie pierwszym wyzwaniem, przed którym staną założyciele Internet.org.

Jak czytamy na witrynie nowej inicjatywy „celem inicjatywy Internet.org jest umożliwienie dostępu do Internetu dwóm trzecim światowej populacji, która nie jest jeszcze podłączona oraz dostarczenie takich samych możliwości, jakie niesie ze sobą Internet, jakie ma ta trzecia, podłączona część świata.”. Pozostaje więc tylko trzymać kciuki za powodzenie przedsięwzięcia.

źródło: Forbes.pl

Grafen zmieni nasze życie

Grafen jest jak współczesny kamień filozoficzny – podobnie rozbudza nadzieje i wyobraźnię. Tyle że umiemy go produkować. Najlepiej na świecie, i to w Polsce. O znaczeniu grafenu dla ludzi i biznesu mówi dr inż. Włodzimierz Strupiński z Instytutu Technologii Materiałów Elektronicznych (ITME), twórca technologii produkcji grafenu najwyższej jakości.

Artur Włodarski: Pierwszy raz usłyszał pan o nim…

Dr inż. Włodzimierz Strupiński:
W 2006 r. od fizyków z UW. Wspomnieli, że coś takiego zaczyna się badać. Zainteresowałem się, a po roku zacząłem próbować wytwarzać grafen. Z niezłym skutkiem. Potem była konferencja w Barcelonie. Dostrzeżono mnie w branży, a efektem były liczne propozycje współpracy, także od noblistów. Pamiętam, że w 2007 na konferencjach grafen pojawiał się na jednym-dwóch posterach. A teraz? Co roku jest przynajmniej 15 konferencji grafenowych. Za chwilę do Bilbao zjedzie 600 naukowców ze swoimi doniesieniami. Zainteresowanie wzrasta lawinowo. Dzień w dzień pojawia się średnio 15 publikacji naukowych o grafenie.

Choć jego historia nie liczy nawet dekady.

– Andrej Geim i Konstantin Nowosiołow odkryli go i zbadali w 2004 r. Co ciekawe, gdy chcieli opublikować wyniki w „Nature”, pismo odrzuciło artykuł. To samo było sześć lat później. Notabene na kilka dni przed tym, gdy obu tych naukowców nagrodzono Noblem. Na szczęście inny magazyn – „Science” – wykazał się lepszym wyczuciem.

Czy grafen faktycznie zastąpi krzem?

– Tak się mówi, ale jeśli nawet, to nieprędko. Krzem jeszcze nie pokazał wszystkiego, na co go stać. Ma spore rezerwy. A grafen? Fantastyczną i raczej pewną przyszłość. Głównie z powodu swojej wielofunkcyjności. Ma szereg unikatowych cech, które można znaleźć w innych materiałach, ale osobno. A on je skupia. To pozwoli na kreowanie niespotykanych dotąd rozwiązań.

Która z jego cech jest najcenniejsza?

– Jak dla mnie, te związane z zachowaniem się jego elektronów, które poruszają się w grafenie 200 razy szybciej niż w krzemie. Umożliwi to stworzenie przełomowych urządzeń elektronowych. Dotąd, by tranzystor działał szybciej, trzeba go było zmniejszyć. Tranzystory grafenowe będą szybsze z definicji.

Jak wygląda grafen?

– To pojedyncza warstwa atomów węgla tworzących sześciokątne oczka a la plaster miodu. Jest płaska – ma tylko dwa wymiary. Wydawało się, że czegoś takiego nie da się otrzymać. Że już w momencie powstania zacznie fałdować się lub zwijać w fuleren lub nanorurkę. Czyli przybędzie jej trzeci wymiar.

Geim i Nowosiołow dowiedli, że się da.

– Przyklejali taśmę Scotch do bryłki grafitu, odrywali cząstki grafitu, potem przyklejali inną taśmę do tej taśmy, odrywali itd. Aż doszli do cieniutkiego płatka niewidocznego gołym okiem.

Rozumiem, że dziś produkcję grafenu nieco usprawniono.

– Tak, choć wiele tu jeszcze do zrobienia. Generalnie otrzymuje się go w dwóch postaciach: pojedynczych warstw na podłożu np. z folii miedzianej, co m.in. zainteresowało KGHM, i proszku powstałego z grafitu. Warstwy są cenniejsze niż proszek. Ten drugi, choć łatwiejszy w produkcji, też nie jest tani. Za gram dobrego proszku grafenowego trzeba dać nawet 100 dolarów. Na świecie jest kilkunastu dużych producentów grafenu. Dużych, czyli produkujących od 500 kg/rok wzwyż. Największy w Polsce? Teraz ITME, a niebawem Zakłady Azotowe „Tarnów”. Obecne zapotrzebowanie na grafen ocenia się na mniej więcej 500 ton. W 2017 r. ma dojść do 1000, a trzy lata później zbliżyć się do 3000 ton.

Właśnie, w zeszłym tygodniu w ten biznes wszedł KGHM – miedziowy gigant objął połowę udziałów w spółce Nano Carbon, która już za rok ma sprzedawać polski grafen. Czy aby nie przeceniamy tego materiału? O nadprzewodnikach też kiedyś było głośno i niewiele z tego wynikło.

– Tylu naukowców i koncernów nie może się mylić. Tu ryzyko jest o wiele mniejsze niż w nadprzewodnikach. Rok temu ruszył np. Europen Graphen Flagship – 10-letni projekt badawczy, skupiający 126 ośrodków naukowych z 17 państw i wsparty półmiliardowym budżetem. Ponad 1000 osób będzie pracowało nad zastosowaniem grafenu. Także my, czyli ITME. Ponieważ potrafimy go wytwarzać na najwyższym światowym poziomie, zostaliśmy zaproszeni do tego projektu. Jako jedyni z Polski.

Gdzie grafenowy biznes kręci się najszybciej?

– W Stanach – produkcja. Jeśli chodzi o patenty – Chiny; mają ich ponad 2000. A wdrożenia – Korea. Tu bezapelacyjnym liderem jest Samsung – najwięcej wydaje na aplikacje, ściąga specjalistów z całego świata, zgłasza dużo patentów, wiele kupuje.

Prócz tego w grafen weszli: BASF, Boeing, Dupont, Fujitsu, General Electric, IBM, Intel, LG Electronics, Lockheed Martin, Nissan, Nokia, Siemens, Solvay, a nawet NASA i US Army. A w Polsce, oprócz zakładów w Tarnowie, Agencja Rozwoju Przemysłu, firma Seco/Warwick ze Świebodzina budująca duże piece do obróbki cieplnej metali, no i właśnie KGHM TFI.

Mamy 2020 rok: wchodzę do domu czy samochodu i widzę grafen…

– Wszędzie. Może mieć mnóstwo zastosowań, nawet po kilka w jednym urządzeniu. Np. z zewnątrz lekka obudowa z kompozytu, a wewnątrz układ elektroniczny z ultraszybkim grafenowym tranzystorem, ultraczułym detektorem wykrywającym pojedyncze atomy czy cząsteczki itp. Lada chwila Samsung wprowadzi dużo doskonalsze i wytrzymalsze ekrany dotykowe, gdzie grafen zastąpi ITO, czyli tlenek cynowo-indowy. To istotne, bo ind jest toksyczny, a jego zasoby ograniczone.

Już pojawiał się grafenowy atrament, który pozwoli drukować przewodzące materiały, elastyczne, trwałe, odporne i tanie. A to zwiastuje erę tzw. elastycznej elektroniki drukowanej na polimerach czy innych giętkich podłożach przybierających dowolne kształty. Proszę sobie wyobrazić, że zwija pan tablet czy laptop w rulonik i wkłada do kieszeni – to jest przyszłość.

Oby wcześniej grafen pozwolił usprawnić akumulatory i baterie, które starczą na krótko, za to długo się ładują. Mamy XXI wiek, a wciąż nie umiemy magazynować energii elektrycznej, choć żyjemy w świecie baterii.

– To się może zmienić. Radykalnie. Jednym z celów programu Graphen Flagship jest opracowanie superkondensatora o dużej pojemności, który bardzo szybko by się ładował, a bardzo powoli rozładowywał. Myślę, że sytuacja samochodów elektrycznych byłaby dziś inna, gdyby ładowały się nie 6-10 godzin, tylko 30 sekund. W podobny sposób grafen może odmienić stosowane np. w komórkach baterie litowo-jonowe. No i spopularyzować ogniwa wodorowe, w których byłby nośnikiem wodoru, a nad którymi ślęczy np. Nissan.

Poza tym grafen, choć nieprzepuszczalny dla gazów, może być przepuszczalny dla wody. Parę dni temu Locheed-Martin ogłosił, że będzie produkował grafenowe filtry. Jeśli uda się je wykorzystać do odsalania morskiej wody.

Grafen jak święty Graal?

– Jest świetnym przewodnikiem prądu, najlepszym znanym przewodnikiem ciepła, a do tego niewidoczny, lekki i 50 razy wytrzymalszy od stali. Nie sposób przeszacować jego możliwych zastosowań. Nie wiadomo, co jeszcze szykują koncerny. Traktują grafen jak materiał strategiczny i pracują nad nim w tajemnicy. Samych zgłoszeń patentowych jest już kilka tysięcy. Wystarczy, że tylko część pomysłów wypali. A i tak odmienią naszą codzienność.

źródło: Gazeta Wyborcza

Cloud computing może dać 2,5 miliona nowych miejsc pracy (praca IT)

Wzrost PKB o 1 proc. rocznie i 2,5 mln nowych miejsc pracy – takie korzyści dla unijnej gospodarki – według Komisji Europejskiej – dałoby pełne wykorzystanie możliwości chmury obliczeniowej. Unijna strategia w tym zakresie już jest, urzędnicy pracują nad konkretnym planem działania, ale i tak główny nacisk w rozwoju tych technologii położony będzie na regulacje krajowe.

– Polska musi zadbać o to, by chmura znalazła się w funduszach strukturalnych. Główny nacisk jeśli chodzi o finansowanie chmury będzie w państwach członkowskich. Należy wiec stworzyć polską strategię dla chmury i Eurocloud prowadzi już rozmowy z Ministerstwem Gospodarki. Myślę, że środowisko powinno wywrzeć silną presję, by stworzyć tę strategię – mówi Anna Katarzyna Nietyksza, prezes EuroCloud Polska i Eficom SA oraz członkini Europejskiego Komitetu Ekonomiczno-Społecznego.

Dodaje, że istotne jest, by technologia chmury została uwzględniona w Programie Operacyjnym Polska Cyfrowa. Konsultacje założeń programu kończą się jutro. W połowie miesiąca ma być znany jego ostateczny kształt.

– Najważniejszym elementem będzie doprowadzenie do tego, by w Programie Operacyjnym Polska Cyfrowa znalazły się konkrety dotyczące traktowania wydatków nie jako nakładów inwestycyjnych, tylko kosztów operacyjnych [OPEX – red.]. Chmura to jest właśnie OPEX, czyli możemy sobie kupić usługę płacąc abonament miesięczny, a nie musimy kupować serwera i trzymać go przez kilka lat, zapewniając trwałość projektu – mówi Nietyksza.

Chmura obliczeniowa polega na przechowywaniu danych na serwerach wyspecjalizowanych firm znajdujących się w innymi miejscu. Dzięki temu można uzyskać dostęp do swoich danych z dowolnego podłączonego do internetu komputera. Zdaniem ekspertów jest to rozwiązanie pozwalające na znaczne oszczędności, a także bezpieczniejsze.

– To jest zupełna zmiana w myśleniu o finansach publicznych i firmowych – dodaje Nietyksza. – Chmura daje 30-70 proc. optymalizacji kosztów infrastruktury. Przewagą chmury jest jeszcze to, że nie ma gigantycznego kosztu zakupu oprogramowania i licencji na nie i ciągła jego aktualizacja.

W ramach realizacji ogłoszonej pod koniec ubiegłego roku Europejskiej Strategii na rzecz Wykorzystania Chmury Obliczeniowej, promowani mają być europejscy dostawcy chmury obliczeniowej. Chodzi tu zarówno o dostawców infrastruktury, oprogramowania i platform. Z danych Komisji Europejskiej wynika, że wykorzystując w pełni możliwości chmury obliczeniowej można stworzyć 2,5 mln nowych miejsc pracy w Europie i przyczynić się do wzrostu PKB UE o 1 proc. rocznie do 2020 roku.

– Europejski Komitet Ekonomiczno-Społeczny patrzy na to z dystansem i może aż tak ambitnych celów nie uda się zrealizować. Niemniej jednak rzeczywiście chmura tworzy nowe miejsca pracy, szczególnie dla młodych ludzi, w sektorze tworzącym oprogramowanie. Sprzyja także rozwojowi małych i średnich firm, gdyż nie wymaga inwestycji – dodaje.

Trwają prace nad konkretnym planem wdrożenia europejskiej strategii. Pod koniec października powołano grupę ekspertów, którzy mają zająć się wypracowaniem standardów w zakresie świadczenia usług chmurowych. Pierwsze posiedzenie grupy ma się odbyć jeszcze w listopadzie.